Ludzie...

Idę między grobami. Śnieg opada mi na włosach, ale to mi nie przeszkadza. Wchodzę w alejkę i podchodzę do pomnika. Zapalam znicz. Modlę się. Płatki śniegu topią się. Odwracam się w kierunku wyjścia z alejki, ale...widzę grób dziecka. Mały Grześ, który żył tylko 3 miesiące. Obok jest pomnik Adasia, który zmarł tego samego dnia, kiedy się urodził. Stoję i wpatruję się w maleńkie nagrobki w kształcie serca. Łza zmieszała się ze śniegiem. Pomodliłam się i wróciłam do domu. W drodze powrotnej rozmyślałam nad tym, jak ci chłopcy mogliby wyglądać, żyć. To tak smutne, że ci najmłodsi odchodzą bez możliwości poznania świata...
Włączam wiadomości. Kolejne awantury i dramaty. Kolejne polityczne gierki. I wtedy pojawiło się to...ponad setka pomników zniszczona na cmentarzu. W tym cmentarz dziecięcy. Podchodzę do telewizora i wpatruję się w zniszczenia. Zniszczone pomniki...potłuczone znicze...wyrwane krzyże. Te potwory zniszczyli pomniki dzieci. Wszędzie leżało szkło. I tam wśród wielu wyrwanych tablic odnalazłam dwie z imionami Adasia i Grzesia...
-Historia Prawdziwa 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Snow

Tak wygląda...?