To nie może być prawda...

-To nie może być prawda-Głos dziewczyny był dziwnie przyciszony. Nigdy nie myślała, że będzie musiała to oglądać. Niby wiedziała, że boty są ciągle zagrożone...ale śmierć jednego z nich była dla niej nierealna.
Podeszła do ciała swojego strażnika. Czuła na sobie wzrok autobotów i ludzi zamieszkujących bazę. Jazz był dla niej przyjacielem i osobą, którą kochała. Wiedziała bliźniaków stojących obok swoich podopiecznych. W pewnym momencie wyszli z hangaru. Luna tymczasem zwyczajnie podeszła do niego i usiadła po turecku obok jego głowy.
Minęła godzina. Potem następna i jeszcze jedna. Hangar był pusty a ona siedziała tam i patrzyła się w jego twarz pustym wzrokiem. W tej chwili nie czuła nic.
-Wiesz Jazz...ja w sumie nie wiem czym jest miłość. To ty uczyłeś mnie uczuć. To ty mnie naprawiłeś. Jako jedyny nie uznałeś mnie za potwora. Jako pierwszy mnie doceniłeś. Wiesz, że dotąd nie znałam znaczenia słów ,,przyjaciel", ,,uczucia" i zaufanie? Śmieszne jest to, że zniszczyli mnie ludzie ,a naprawił autobot, który przeżył własną śmierć. Śmiech na sali prawda? Pokazałeś mi muzykę. Na początku nie rozumiałam co w tym takiego fajnego. To ty pokazałeś mi drugie dno tych melodii. To ty opowiadałeś mi o Cybertronie przed wojną.-Uśmiechnęła się,a z prawego oka spłynęła jedna jedyna łza.
-Zrobiłeś dla mnie tak dużo a ja nawet nie mogę ci pomóc...-wtedy Luna się rozpłakała. Pierwszy raz w życiu.
-JAK MOGŁEŚ ZNÓW TO ZROBIĆ? JA CIĘ KOCHAŁAM MŁOTKU-Zakryła twarz dłońmi i dalej łkała. Pewnie się zdziwicie, dlaczego nie wskrzesiła go jak Optimusa? Primus już nikogo jej nie odda. I właśnie przez to była załamana. Nie mogła pomóc osobie, którą kochała najbardziej.


-Opowiadanko ff Transfomers (Luna jest moją postacią)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ludzie...

Snow

Tak wygląda...?